Amy nie wiedziała co ma zrobić. Wreszcie dojechali na lotnisko. W samolocie zastanawiała się czy zadzwonić. Tak bardzo za nim tęskniła. Pierwszy raz od dwóch lat przytuliła się do swojej rodzicielki. Nie miała do kogo. Gdy Justin ją zostawił dla kariery nie była już starą Amy.
Cały lot zastanawiała się nad podjęciem ważnej dla niej decyzji.
Szybko wyszła z lotniska. Taksówką pojechała wraz z rodzicami do nowego domu. Pokój miała fioletowy. Znienawidziła ten kolor dwa lata temu. Była lekko obrażona na rodziców ale nie chciała się zachowywać jak rozkapryszona pięciolatka. Salon, którym tak zachwycała się jej mama wcale nie był taki piękny. Raczej zwyczajny. Jej tata miał własny gabinet zresztą jego żona także zażyczyła sobie specjalnego pokoju na jej projekty. Amy wyszła z domu wcześniej informując o tym rodziców.
-Przepraszam jest tu gdzieś park?- Zapytała nieśmiało.
-Tak. Pójdź prosto i zobaczysz małe jeziorko. Po prawej stronie będzie park- Odpowiedział przechodzień.
-Dziękuje- Oznajmiła. Doszła. Widziała tyle uśmiechniętych ludzi ale ona sama była smutna. Usiadła pod drzewem. Wzięła do ręki telefon i zadzwoniła do Pattie. Sama nie wiedziała dlaczego.
-Dzień dobry. Tutaj... Amy
-Amy?? Dziękuje, że oddzwoniłaś
-Przez grzeczność proszę Pani
-...Aha
-A więc? Dlaczego postanowiła Pani się ze mną skontaktować?
-Amy przecież wiesz, że nie jestem żadną Panią tylko Pattie. Nie pamiętasz?
-Przykro mi ale nie
-Straciłaś pamięć hahaha
-Tak dokładnie dwa lata temu
Rozłączyła się. Może dla tego, że cicho było słychać śpiew Justina? Rozpłakała się. Już nawet nie próbowała powstrzymać łzy.
-Nic Ci nie jest?- Zapytał się młody chłopak. W jej wieku. Może o jakieś 2 lata starszy.
-Nie- Odpowiedziała. On usiadł obok niej.
-Jestem Adam- Przedstawił się.
-Amy- Odpowiedziała.
-Czemu płaczesz?- Zapytał się łagodnie.
-Bo mam swoje powody- Oznajmiła chamsko. Adam uśmiechną się do niej. Wyją gitarę i zaczął grać. Ludzie wrzucali mu pieniądze.
-No to teraz mogę zaprosić Cię na lody- Powiedział- No chodź!- Dodał.
-Ile tak śpiewasz?- Zapytała.
-Od bardzo dawna. Ale głosu nie mam- Odpowiedział. Kupił jej lody zjedli poznając się. Pociągnęła go za rękę w stronę drzewa. Usiadła i kazała mu grać. Ona zaczęła śpiewać. To działo się tak szybko. Bawili się przy tym. Zarobili ponad 200 zł
niedziela, 19 lutego 2012
sobota, 18 lutego 2012
Rozdział 1
Udawała, że śpi. Tak na prawdę myślała co tu robi. Czemu właśnie jedzie do Polski, a nie jest ze swoim przyjacielem. Czemu nie będzie mogła już więcej zobaczyć swojego strychu albo czemu jej życie tak gwałtownie się zmienia. Wiedziała, że sama nie odpowie sobie na to pytanie. Nie zapyta się rodziców dlaczego właśnie teraz jeszcze gorzej niszczą jej życie bo obiecała sobie, że się do nich nie odezwie.
-Amy chcesz coś do jedzenia?- Zapytał się jej tata. Dziewczyna pokręciła przecząco głową. Została sama w samochodzie. Postanowiła rozprostować nogi. Na swoje blond włosy założyła fioletowy kaptur. W słuchawkach właśnie leciała jej ulubiona piosenka. Pierwszy raz dzisiaj uśmiechnęła się. Weszła do knajpki. Zamówiła zapiekankę. Jej mama zdziwiona nic nie powiedziała. Byłą zła na córkę, że jej "mała" pociecha tak się zachowuje. Amy wyszła z baru. Postanowiła, iż zje w samochodzie. Nie wiedziała co teraz z nią będzie. Nigdzie nie było jej tak dobrze jak w Stanford. Miała swojego przyjaciela, który ją zostawił. Właśnie od tego momentu nie uśmiechała się tak często jak kiedyś. Nie miała po co, dla kogo.
Do Polski przyjeżdżała w wakacje i ferie. Jej rodzina tam mieszka. Tata- Greg- Amy jest pisarzem. Właśnie kończy swoją powieść. Jej mama-Ashley- natomiast jest projektantką.
Rodzice blondynki wrócili. Reaktywowali swą podróż.
-Amy może chcesz sok?- Zapytała czule jej mama. Dziewczyna nie odezwała się. Greg widział smutek w oczach żony. Postanowił jednak nie skomentować tego. Nie chciał pogorszyć sytuacji. Nastolatka zasnęła. Ashley odebrała dzwoniący telefon. Była zaskoczona ale i zdenerwowana. Nie mogła się rozłączyć. Wiedziała, że jak to zrobi, to straci swoje jedyne dziecko. Długo rozmawiała z osobą po drugiej stronie słuchawki. Po skończonej rozmowie milczała.
-Amy, Amy obudź się!- Krzyknęła po chwili. Postanowiła, że powie dziecku o swojej rozmowie. Córka Grega otworzyła powoli swe niebieskie oczy. Myślała, że to jeden wielki koszmar, myliła się. Popatrzyła na mamę.
-Amy pamiętasz jeszcze Justina?- Zapytała ostrożnie. Nastolatka pokiwała twierdząco głową. Od razu zaczęły spływać jej łzy. Ashley zastanawiała się czy aby na pewno powiedzieć o swojej długiej rozmowie córce.
-Dzwoniła Pattie. Nie może patrzeć jak Justin się męczy. Pytała czy może jednak dasz mu drugą szansę. Prosiła także o to abyś oddzwoniła do niej- Oznajmiła w skrócie kobieta.
-Amy chcesz coś do jedzenia?- Zapytał się jej tata. Dziewczyna pokręciła przecząco głową. Została sama w samochodzie. Postanowiła rozprostować nogi. Na swoje blond włosy założyła fioletowy kaptur. W słuchawkach właśnie leciała jej ulubiona piosenka. Pierwszy raz dzisiaj uśmiechnęła się. Weszła do knajpki. Zamówiła zapiekankę. Jej mama zdziwiona nic nie powiedziała. Byłą zła na córkę, że jej "mała" pociecha tak się zachowuje. Amy wyszła z baru. Postanowiła, iż zje w samochodzie. Nie wiedziała co teraz z nią będzie. Nigdzie nie było jej tak dobrze jak w Stanford. Miała swojego przyjaciela, który ją zostawił. Właśnie od tego momentu nie uśmiechała się tak często jak kiedyś. Nie miała po co, dla kogo.
Do Polski przyjeżdżała w wakacje i ferie. Jej rodzina tam mieszka. Tata- Greg- Amy jest pisarzem. Właśnie kończy swoją powieść. Jej mama-Ashley- natomiast jest projektantką.
Rodzice blondynki wrócili. Reaktywowali swą podróż.
-Amy może chcesz sok?- Zapytała czule jej mama. Dziewczyna nie odezwała się. Greg widział smutek w oczach żony. Postanowił jednak nie skomentować tego. Nie chciał pogorszyć sytuacji. Nastolatka zasnęła. Ashley odebrała dzwoniący telefon. Była zaskoczona ale i zdenerwowana. Nie mogła się rozłączyć. Wiedziała, że jak to zrobi, to straci swoje jedyne dziecko. Długo rozmawiała z osobą po drugiej stronie słuchawki. Po skończonej rozmowie milczała.
-Amy, Amy obudź się!- Krzyknęła po chwili. Postanowiła, że powie dziecku o swojej rozmowie. Córka Grega otworzyła powoli swe niebieskie oczy. Myślała, że to jeden wielki koszmar, myliła się. Popatrzyła na mamę.
-Amy pamiętasz jeszcze Justina?- Zapytała ostrożnie. Nastolatka pokiwała twierdząco głową. Od razu zaczęły spływać jej łzy. Ashley zastanawiała się czy aby na pewno powiedzieć o swojej długiej rozmowie córce.
-Dzwoniła Pattie. Nie może patrzeć jak Justin się męczy. Pytała czy może jednak dasz mu drugą szansę. Prosiła także o to abyś oddzwoniła do niej- Oznajmiła w skrócie kobieta.
O matko! Nie wierzyłam, że uda mi się napisać! Co myślicie?
Proszę o komentarze <3
Olka ;* (@152nieznajoma)
piątek, 17 lutego 2012
Prolog
Smutna czternastolatka stanęła przed domem z pięknym zielonym ogródkiem. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy żalu i smutku. Ignorując zakaz swojej matki wbiegła do domu. Biegnąc po schodach przypominała sobie o wszystkich wspaniałych chwilach spędzonych w tym domu. Weszła powoli na strych. Ostatni raz zobaczyła swoje ulubione miejsce. Dla niej był to wyjątkowy zakątek domu. Spędzała tam większość swojego czasu. Chociaż miała piękny pokój nie lubiła tam przebywać. Z każdym dniem było z nią coraz gorzej. Zamykała się w sobie... Wie, że potrzebuje pomocy, jednak nie stara się jej otrzymać. Nie chce, żeby inni widzieli w niej słabą osobę. Próbuje być twarda
A więc napisany prolog. Może się spodoba komuś ^^
Pisany przy Adele- Someone Like You
Olka ;*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)