niedziela, 19 lutego 2012

Rozdział 2

Amy nie wiedziała co ma zrobić. Wreszcie dojechali na lotnisko. W samolocie zastanawiała się czy zadzwonić. Tak bardzo za nim tęskniła. Pierwszy raz od dwóch lat przytuliła się do swojej rodzicielki. Nie miała do kogo. Gdy Justin ją zostawił dla kariery nie była już starą Amy.
Cały lot zastanawiała się nad podjęciem ważnej dla niej decyzji.
Szybko wyszła z lotniska. Taksówką pojechała wraz z rodzicami do nowego domu. Pokój miała fioletowy. Znienawidziła ten kolor dwa lata temu. Była lekko obrażona na rodziców ale nie chciała się zachowywać jak rozkapryszona pięciolatka. Salon, którym tak zachwycała się jej mama wcale nie był taki piękny. Raczej zwyczajny. Jej tata miał własny gabinet zresztą jego żona także zażyczyła sobie specjalnego pokoju na jej projekty. Amy wyszła z domu wcześniej informując o tym rodziców.
-Przepraszam jest tu gdzieś park?- Zapytała nieśmiało.
-Tak. Pójdź prosto i zobaczysz małe jeziorko. Po prawej stronie będzie park- Odpowiedział przechodzień.
-Dziękuje- Oznajmiła. Doszła. Widziała tyle uśmiechniętych ludzi ale ona sama była smutna. Usiadła pod drzewem. Wzięła do ręki telefon i zadzwoniła do Pattie. Sama nie wiedziała dlaczego.
-Dzień dobry. Tutaj... Amy
-Amy?? Dziękuje, że oddzwoniłaś
-Przez grzeczność proszę Pani
-...Aha
-A więc? Dlaczego postanowiła Pani się ze mną skontaktować?
-Amy przecież wiesz, że nie jestem żadną Panią tylko Pattie. Nie pamiętasz?
-Przykro mi ale nie
-Straciłaś pamięć hahaha
-Tak dokładnie dwa lata temu
Rozłączyła się. Może dla tego, że cicho było słychać śpiew Justina? Rozpłakała się. Już nawet nie próbowała powstrzymać łzy.
-Nic Ci nie jest?- Zapytał się młody chłopak. W jej wieku. Może o jakieś 2 lata starszy.
-Nie- Odpowiedziała. On usiadł obok niej.
-Jestem Adam- Przedstawił się.
-Amy- Odpowiedziała.
-Czemu płaczesz?- Zapytał się łagodnie.
-Bo mam swoje powody- Oznajmiła chamsko. Adam uśmiechną się do niej. Wyją gitarę i zaczął grać. Ludzie wrzucali mu pieniądze.
-No to teraz mogę zaprosić Cię na lody- Powiedział- No chodź!- Dodał.
-Ile tak śpiewasz?- Zapytała.
-Od bardzo dawna. Ale głosu nie mam- Odpowiedział. Kupił jej lody zjedli poznając się. Pociągnęła go za rękę w stronę drzewa. Usiadła i kazała mu grać. Ona zaczęła śpiewać. To działo się tak szybko. Bawili się przy tym. Zarobili ponad 200 zł

1 komentarz:

  1. Nie jestem fanką Justina, ale skusiłam się. Opowiadanie fajnie się czyta. Widać, że masz pomysł :D możesz mnie informować o kolejnych rozdziałach na TT @Wiola1Dlover ??? Zapraszam na moje opowiadanie. ja piszę dramat o One Direction. yourlife-yourvoice-yourreason-tobe.blogspot.com przepraszam za spam :P

    OdpowiedzUsuń